just-a-stranger-in-a-strange-land
Blog pisze
paramooore
07.07.2011 17:40
ROZDZIAŁ 3
Z góry przepraszam za ten rozdział ^^. Jest to czyty wytwór mojej wybujałej wyobraźni, dlatego proszę was, żebyście nie brały sobie nic co tu przeczytacie na serio ![]()
------------------------------------
- jak mogłabym Ci odmówić? - powiedziałam nieśmiało.
Wlepił we mnie swoje niebieskie oczy i spytał:
- może jesteś głodna?
Właśnie miałam odpowiedzieć że tak, ale widząc jak patrzy zniesmakiem na budki z fast foodami, zmieniłam zdanie
- nie, nie jestem głodna. Może usiądziemy gdzieś i porozmawiamy?
Zgodził się bez problemu. Znaleźliśmy wolną ławkę, oparliśmy walizki o jej boki i usiedliśmy. Spojrzałam z powagą na mojego towarzysza
- wytłumacz mi coś, bo nadal tego nie rozumiem.
Uśmiechał się. Ten uśmiech to mu chyba ktoś w twarz wmontował...
- pytaj śmiało
- dlaczego zaproponowałeś mi, żebym pojechała z wami w trasę? Przecież mnie nie znasz...
Zamyślił się. Na chwilę uśmiech zniknął z jego twarzy
- było mi przykro, kiedy opowiadałaś mi o George'u. Widziałem że ten człowiek sprawia Ci wiele bólu. A pozatym nie da się nie zauważyć jak bardzo lubisz naszą muzykę - złapał mnie za nadgarstek i obejrzał dokładnie mój tatuaż. Spojrzałam na niego niepewnie
- ale nie chcesz mnie wykorzystać, czy coś w tym rodzaju? Bo wiesz,jesteś ode mnie dużo starszy...
Spojrzał na mnie jakby zobaczył przybysza z obcej planety
- Charlie... - przemówił miekkim głosem - jakbym chciał, to zrobić, to wykorzystałbym sytuację w hotelu - spojrzał na mnie poważnym wzrokiem - Mała, uwież mi, nigdy, przenigdy nie skrzywdziłbym Ciebie ani żdnej innej dziewczyny - prychnęłam - co takiego?
- czemu się tak o mnie martwisz? Faceci zawsze troszczą się tylko osiebie
Zaśmiał się:
- więc o to Ci chodzi! Ja taki nie jestem. Zapytaj mojego brata. Zawsze stawiałem cudze szczęście ponad swoje własne. Naprawdę nie wierzysz w moje dobre intencje?
Uważnie go obserwowałam. Potrafiłam rozszyfrować mowę ciała, a jego nie wskazywało na to, żeby kłamał. Uśmiechnęłam się
- wierzę Ci. Jesteś bardzo przekonujący - Przytuliłam go. Już traktowałam go jak dobrego przyjaciela.
W tej samej chwili ktoś zawołał:
- stary! Zostawić Cię na kilka dni a Ty już szalejesz!
Jared mnie puścił, był lekko zdezorientowany, a ja zrobiłam się czerwona jak burak. Okazało się że głos należy do starszego Leto.
- jak nas tu znalazłeś? - spytał młodszy z braci
- "nas"? Może przedstawisz mnie swojej dziewczynie? - Shannon uśmiechał się szeroko.
Mina Jareda wyrażała zażenowanie. Nie odzywał się, dlatego podniosłam się z ławki i podeszłam do perkusisty.
- nazywam się Charlie. I nie jestem jego dziewczyną - wskazałam na sztywnego Jareda.
- miło mi Cię poznać Charlie - uściskał mnie po przyjacielsku.Młodszy nawet nie drgnął - brat, masz zamiar tak tu siedzieć? Chodź Tomo na nas czeka.
Dopiero na dźwięk dwóch ostatnich zdań wokalista podniósł się z ławki, po czym złapał mnie za rękę, poczekał aż pogwizdujący pod nosem Shannon nas wyprzedzi i szepnął mi do ucha:
- wybacz mi za niego
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem:
- oj, nie bądź taki sztywny, przecież jest bardzo sympatyczny - zaśmiałam się. Od razu polubiłam Starszego. Wokalista spojrzał na mnie lekko zdziwiony
- naprawdę tak uważasz? - wyraźnie mu ulżyło.
Szliśmy całą drogę rozmawiając na luźne tematy. Nie byliśmy długo sami, bo Shannon szybko do nas dołączył. Po około dwudziestominutowym marszu doszliśmy z powrotem pod hotelu, gdzie czekał na nas zniecierpliwiony Tomo.
- stary, prawie godzinę Cię nie było - spojrzał na Shannona, po czym wskazał na zegarek - za niedługo mamy samolot . Jared gdzieś ty... - urwał w połowie zdania, bo zwracając się do młodszego Leto, dopiero mnie zauważył - może przedstawisz mnie swojej... ekhem... Jared, kim jest ta dziewczyna?
Poczułam się trochę dziwnie - jak wtedy, kiedy opuszczałam hotel. Jak okaz jakiegoś niezwykle rzadkiego zwierzęcia.
- to jest Charlie, moja przyjaciółka - zrobiło mi się niezwykle miło na dźwięk ostatniego słowa - Pojedzie z nami w trasę, jeśli nie masz nic przeciwko - zmierzył go wzrokiem.
Chorwat nieco się zmieszał i odpowiedział:
- jasne, nie mam nic przeciwko. Tylko, Jared musicie...
- Tomo, przyjaciółka - przerwał mu. Wypowiedział to zdanie z niezwykle silnym naciskiem na drugie słowo - jak na kogoś, kto gra na gitarze masz strasznie słaby słuch, wiesz?
- no tak, to samo mówiłeś, kiedy...
- Tomo, skończmy tę rozmowę, ok? - znowu mu przerwał. Widać było,że zaczyna się denerwować.
Żeby załagodzić sytuację, Tomo podszedł do mnie i uścisnął mi dłoń:
- wybacz. Charlie, tak? Miło mi Cię poznać
- mnie również miło Cię poznać, Tomo
Już w neutralnej atmosferze usiedliśmy do zamówionej przez Shannona taksówki i podjechaliśmy pod lotnisko. Półtorej godziny później siedzieliśmy już w samolocie. Tomo gdzieś zniknął (później okazało się, że zgłodniał i poszedł coś zjeść), Shannon zasnął z słuchawkami w uszach a Jared wyciągnął swojego laptopa i raczej nie miał zamiaru z niego teraz zrezygnować. Wyciągnęłam więc z małej torby przenośny odtwarzacz DVD, słuchawki i pierwszy lepszy film z brzegu. Wybór padł na film "Piraci z Karaibów". Nie obejrzałam go jednak do końca, bo po około piętnastu minutach zasnęłam.
Obudziłam się chwilę przed tym jak mieliśmy podchodzić do lądowania w Los Angeles. Szybko pozbierałam odtwarzacz i zobaczyłam, że chłopaki są już gotowi do opuszczenia samolotu. Usłyszałam rechot Shannona i zdałam sobię sprawę z tego, jak mało mam czasu. Chwyciłam torbę w celu znalezienia szczotki, pasty i szczoteczki do zębów.
Usłyszałam chrząknięcie. To Jared stał nade mną z bardzo wymowna miną, trzymając moją kosmetyczkę w ręce.
- grzebałeś w mojej torbie? - mój głos wyrażał bardziej zdumienie niż złość
- uprzedzałem fakty. Łap i leć doprowadzić się do porządku
- aż tak źle wyglądam? - jęknęłam
- nie marudź, mamy mało czasu
- masz rację
Wzięłam od niego kosmetyczkę i pobiegłam się do "łazienki". Była to dośc ciasna klitka, ale było w niej wystraczająco miejsca dla jednej osoby, czyli w tym wypadku dla mnie. Spojrzałam w lustro, z mojego gardła wydobył się cichy jęk. W życiu nie dam sobie rady z tymi kołtunami. Chwyciłam za szczotkę i mocując się z włosami pomyślałam "bardzo zabawne, Shannon. Naprawdę bardzo zabawne...", wiedziałam już z czego się tak śmiał.
Gdy tylko uporałam się z wlosami chwyciłam za szczoteczkę do zębów.
Samolot był coraz bliżej lotniska...
Wróciłam do chłopaków z szerokim uśmiechem na twarzy.
- ha! Zdążyłam
- w ostatniej chwili - odezwał się Tomo.
Faktycznie, kilka sekund później rozległ się głos stewardessy, która poinformowała nas o tym, że samolot podchodzi do lądowania i grzecznie poprosiła o zapięcie pasów bezpieczeństwa.
Chwilę później znaleźliśmy się na stałym grucie. Miałam ochotępołożyć się ze szczęścia na ziemi, jednak żeby nie przynieść sobie i swoim towarzyszom wstydu powstrzymałam się. Chociaż nie mogłam zrezygnować z szerokiego uśmiechu jaki zagościł na mojej twarzy.
Nie uszło to uwadze Jareda:
- jesteś strasznie wesoła
- po prostu się cieszę. Wreszcie nie muszę się przejmować George'm. No i do tego wszystiego jadę z wami w trasę koncertową
- cieszę się razem z Tobą - odparł z uśmiechem.
Szybko znaleźliśmy ich busa. Podjechaliśmy na dość ustronny parking i tam przebraliśmy się w czyste ubrania (a konkretnie - pidżamy) i położyliśmy się spać. Ponieważ był środek nocy, przed snem nie zamieniliśmy nawet jednego zdania. Jedynie Jared wskazał mi moją koję i udał się spać. Wyciągnęłam jaśka z mojej walizki i wziełam przykład z wokalisty.
Obudził mnie pisk szczęścia a zaraz po nim słowa:
- cii... obudzisz Charlie
- a kim jest Charlie? - był to głos kobiety
- Charlie jest... hmm... - ten głos należał do Tomo
- jest moją przyjaciółką - do rozmowy dołączył trzeci głos
- Jared, tyle razy to przerabialiśmy - rezygnacja, rozczarowanie - czy Ty nie możesz po prostu...
- Zejdźcie ze mnie, ok? - Jared jej przerwał - Charlie ma osiemnaście lat i przez głowę mi nie przeszło, żeby zrobić z nią to, o czym myślicie! - był zły. Był bardzo wyraźnie zły.
Uznałam że najlepiej będzie jeśli teraz nie będę tam wchodzić
- mam nadzieję że w najbliższym czasie nie wpadnie Ci to do głowy
- słuchaj Vicki, jestem już dorosły i nie potrzebuję niańki
- Jared... - do rozmowy próbował włączyć się chorwat
- zamknij się Tomo - warknął Leto - wiecie co? Dziękuję wam za opinię dupka, który rzuca sie na wszystkie dziewczyny, które akurat znalazły się w jego zasięgu - wycedził przez żeby, po czym wyszedł trzaskając drzwiami. Wiedziałam że to on opuścił busa, bo słyszałam szepty Tomo i Vicki.
Usiadłam na materacu, a przynajmniej miałam taki zamiar, bo uderzyłam się w głowę. Cholera, mruknęłam pod nosem i zamarłam bo usłyszałam kroki. Po chwili odsunęła się zasłonka i ujrzałam zatroskaną twarz Shannona.
- wszystko słyszłaś? - spytał
- tak, ale nie mówmy o tym
- Charlie, nie chcę żebyś z powodu Vicki od nas uciekła. Ona po prostu... Ona bardzo się o nas troszczy i pilnuje żebyśmy nie robili głupot. Wiesz jaki jest mój brat. Zresztą ona martwi się też o Ciebie, choć jeszcze Cię nie zna. Nie wiem czemu ona tak o niego się boi, przecież on nigdy nie zrbił nic bez zgody żadnej dziewczyny, wiesz o co mi chodzi?
- wiem. Shann naprawdę musimy teraz o tym rozmawiać?
- wybacz, chciałem żebyś wiedziała jak to wygląda
- jesteś kochany - powiedziałam i przytuliłam go - a teraz, jeśl pozwolisz chciałabym pójść coś zjeść i w końcu poznać ukochaną Tomo - uśmiechnęłam się.
Również Shannon się rozpogodził i razem ruszyliśmy w kierunku niedużego aneksu kuchennego. Z opóźnieniem zdałam sobie sprawę, że to nie jest najlepszy pomysł. Zatrzymałam się w połowie drogi; zrobiło isię niedobrze. Pociągnęłam Zwierzaka za rękę
- Shann, ja tam nie pójdę...
Wyglądał na zdezorientowanego i rozbawionego jednocześnie
- daj spokój Mała, przecież ona Cię nie zje
- wiem, ale boję się reakcji Twojego brata
- poszedł się przejść. Raczej szybko nie wróci
- to nie dla mnie, mogłam zostać w domu
Ukryłam twarz w dłoniach. Prawda była taka, że bałam się swojej reakcji. Nie Jareda, nie Vicki, nie Tomo, tylko właśnie swojej. Że nie poradzę sobie ze stresem.
Jednak Shannon nawet się nie domyślał, że mogło o to mi chodzić...
- polubicie się, obiecuję - powiedział uspokajająco
- chodźmy, chcę to miec juz za sobą
Spojrzał na mnie triumfalnie i nie minęło kilka sekund a znaleźliśmy się w małym pomieszczeniu, które było połączeniem kuchni z jadalnią.
Od razu poczułam na sobie spojrzenie Vicki. Patrzyła na mnie uważnie usmiechając sie szeroko
- Ty musisz być Charlie? - odezwała się pierwsza
- tak. A Ty musisz być Vicki - rówinież się uśmiechnęłam.
Brunetka dokładnie zmierzyła mnie wzrokiem. Domyśliła się, że wszystko słyszałam
- mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła, chociaż masz do tego prawo
- nie, doskonale Cię rozumiem. Martwisz sie o nich, to całkiem naturalne, są dla Ciebie jak rodzina
- cieszę się, że mnie rozumiesz - uśmiechnęła się - usiądź, napewno jesteś głodna.
W tym samym momencie zaburczało mi w brzuchu. Cała trójka wybuchła głośnym śmiechem.
Chwilę później do busa wszedł naburmuszony Jared. Wszyscy spoważnieliśmy.
Podszedł, przytulił mnie i spytał:
- dobrze się spało?
- tak dziękuję... - urwałam w połowie zdania. Nagle wpadłam nagenialny pomysł - tylko... całą noc coś mnie strasznie uwierało w plecy - jęknęłam teatralnie, łapiąc sie pod bok.
Pomogło. Wszyscy się zaśmiali. Atmosfera w busie wyraźnie się rozluźniła.
Vicki podała mi talerz z jajecznicą, po czym razem z Tomo udali się na spacer. Zostałam sama z braćmi Leto; żaden z nich się nie odezwał. Cisza była nieznośna, dlatego zaraz po skończonym posiłku powiedziałam coś w stylu, że muszę do łazienki i ulotniłam się stamtąd.
W malutkiej łazience z radością odkryłam że woda jest ciepła. Poszłam do mojej walizki po wszystkie przybory potrzebne do kąpieli, po czym rozebrałam się, weszłam do ciasnej kabiny prysznicowej i puściłam gorącą wodę.
Po skończonej kąpieli zawinęłam się w szlafrok, wytarłam włosy ręcznikiem a potem pozwoliłam im schnąć dalej w swoim tępie. Z zadowoleniem przyjrzałam się swojej twarzy - zniknęły wory pod oczami, a cera nabrała zdrowego koloru. Z uśmiechem na twarzy wmaszerowałam do kuchni, włączyłam czajnik i spytałam chłopaków:
- w której szafce jest kawa?
- nad zlewem - odpowiedział Jared przyglądając mi się uważnie
- ślicznie wyglądasz - skomentował Shannon
- dziękuję - zaśmiałam się wyjmując słoiczek z kawą z szafki.
Odwróciłam się w ich stronę. Młodszy Leto mierzył wzrokiem swojego uśmiechniętego brata. Zazdrosny? przemnkęło mi przez głowę, ale zaraz potem się ocknęłam. Ogarnij się Carter, zaczynasz bredzić...
Moje rozyślania przerwał gwiżdżący czajnik. Byłam mu za to naprawdę wdzięczna. Nasypałam sobie kawy do kubka, zalałam ją wodą, posłodziłam i usiadłam przy stole.
- macie jakieś plany na dzisiaj?
- nie, dzisiaj mamy wolne. Pierwszy koncert gramy na początku przyszłego tygodnia - odparł Jared
- jaki jest dzisiaj dzień? - spytał Shannon
- czwartek, 7 lipca - odpowiedziałam
- o cholera, muszę lecieć - Starszy zerwał się z krzesła
- gdzie Ty się wybierasz? - jego młodszy brat wyglądał na zdziwionego
- umówiłem się ze znajomymi, musze was tu zostawić. Samych - puścił bratu oczko.
Tamten spojrzał na niego wrogo. Oczy wokalisty ciskały błyskawice. Shannon zaśmiał się i poszedł sie przebrać.
- przepraszam że sprawiam Ci tyle kłopotów...
Przerwał mi gestem dłoni. Powodem tego był jego starszy brat, który właśnie wszedł do kuchni. Dalej się śmiał. Poczekaliśmy aż opuści busa. Dopiero wtedy Jared się rozluźnił. Spojrzał na mnie i powiedział:
- to nie Twoja wina. To ja mam u nich taką a nie inną opinię
- podobno nigdy nie zrobiłeś nic bez niczyjej zgody? Kłamałeś?
- nie, nie kłamałem
- słuchaj, nie jest tajemnicą, że lubisz zaszaleć, o tym wiedzą chyba wszyscy
- dzięki za pocieszenie - burknął
- daj mi skończyć - spojrzałam na niego z powagą - po prostu pokaż im, że jesteś odpowiedzialny i wytrzymaj trochę bez szaleństw. To jest tylko rada, nie musisz z niej korzystać - puściłam mu oczko
- masz rację, zachowuję się jak gówniarz
- tego nie powiedziałam
Zapadła głucha cisza, którą przerwał śmiech Vicki i odgłos otwieranych drzwi.
Zerwałam się od stołu, ale Leto złapał mnie za rękę i spojrzał błagalnie
- zostań - wyszeptał
Opadłam z powrotem na ławkę.
Pierwszy wszedł Tomo, a zaraz za nim Vicki. W rękach trzymała torbę na prezenty. Podeszła do mnie i wręczyła mi ją
- ode mnie i od Tomo. Dlatego nie było nas tyle czasu - puściła mi oczko
- dziękuję, ale wiesz, że nie musiałaś - byłam zdziwiona tym gestem.
- musiałam. To prezent na powitanie. No, otwórz - uśmiechnęła się szeroko.
Polubiłam ją.
Przewrociłam teatralnie oczami i wyciągnęłam z torby jej zawartość. Była to biała koszulka - bokserka. Z przodu widniał zdobiony napis "Welcome to the Family" i Triada.
- jest śliczna, dziękuję
- nie ma sprawy, jakoś musieliśmy Cię przywitać
- dziękuję wam bardzo - uściskałam Vicki, po czym spojrzałam niepewnie na Tomo
- boisz się mnie?
- nie - zaśmiałam się
- to przytul wujka - jego słowa wywołały spory atak śmiechu.
Podeszłam do niego i również go uściskałam.
- chłopaki, zostawcie nas na chwilę same - nagle odezwała się Vicki.
Przełknęłam śinę. Jared spojrzał niepewnie na chorwata, ale opuścili posłusznie busa. Poczekałyśmy aż się oddalą, po czym brunetka przemówiła:
- musimy porozmawiać...
-------------------------------
no to by było na tyle dzisiaj ^^
Jeśli zrobiłam jakies błędy to przepraszam ![]()
Zobacz także
-
Spoiler: Kim będzie nowa postać w serialu?
Jeżeli wszyscy czytali wywiady z Julie Plec wiedzą, że w 4 sezonie serialu pojawi się nowy...
wczoraj damonandelena.blogi.kotek.pl
-
Dziś propozycje piosenek do posłuchania :)
Jako, że dziś nie chce mi sie spać i właśnie leżę w łóżku z laptopem w rękach to pomyślałam ż...
wczoraj truskaffkowa.blogi.kotek.pl
-
Jak radzice sobie z dołem ... ?? :D
Chciałam was o to spytać ponieważ często mam doła i nie wiem jak sobie z tym radzić...
przedwczoraj mrssprouse.blogi.kotek.pl
-
Dziękuje:)
Dzięki za 500 komentarzy
przedwczoraj mileycyrus33.blogi.kotek.pl
Skomentuj:
Komentarze (8)
-
za mało opisów, według mnie. mimo to, fajnie się czyta i czekam na następną część. ;>
-
Bardzo mi się podoba, pisz dalej :3
-
Naaprawdę jest suuper! Pomyśl kiedyś o wydaniu książki. ;p
-
miło mi, że wam się podoba :)
teraz rzadko jestem na kompie więc na kolejny rozdział musicie troszku poczekać ;) -
super czyta mi się lepiej niż saga zmierzch ! błagam Cię zrób następną część !
-
tez tak uwazam :) przyjemnie sie czyta i masz fajny styl pisania. Tylko prosze nie przestawaj pisac bo sie wciagnelam :P
-
Mi się bardzo podoba i nie mogę się doczekać ciągu dalszego =D
-
Jestem hardkorem ,wszystko przeczytałam!:D i wiesz co?to jest świetne,pisz dalej :)
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
O autorze paramooore
Kinga jestem
a dobra
macie mój numer gg: 13852726
Naćpana Chemikami, żyjąca na Marsie, zastrzeliła swoją walentynkę...
ECHELON i MCRmy
kocham muzykę, rysować, robić zdjęcia.
Jestem szalona ;P
Chętnie poznam nowych ludzi.
chciałabym się nauczyć grać na perkus...
Blogi znajomych paramooore
-
Koniec...
Jak już zauważyliście, ostatnio pisałam coraz rzadziej. Wynikało to z braku czas...
-
10. The Avengers
Nick Fury jest szefem międzynarodowej agencji S.H.I.E.L.D, któr...


